- KONFERENCJA Sochaczew2012-05-11
- Stanowisko ZDR3+ w sprawie emerytur2012-03-02
- Wiecej dzieci - wyzsza emerytura2012-02-15
- Karta Dużej Rodziny w Zielonce2012-02-15
- Rawa Mazowiecka ma Kartę 3+2012-02-01
Rodzinom potrzebne są babcie
Z Joanną Puzyna - Krupską, prezesem Związku Rodzin „Trzy Plus”, rozmawia Bogusław Rąpała
Premier zapowiedział, że jego rząd jest zdeterminowany, aby zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn do 67 lat. Twierdzi też, że prowadzi konsultacje w tej sprawie. Czy Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus” brał w nich udział?
- Nie, nie zostaliśmy na nie zaproszeni. Zaproszony został Kongres Kobiet, który naszym zdaniem nie jest jedynym reprezentantem środowisk kobiecych w Polsce. Chcielibyśmy w tych konsultacjach wziąć udział i przedstawić swoje propozycje. Będziemy się o to starać.
Co Państwo proponujecie?
- Zależy nam na tym, żeby praca rodziców rezygnujących z aktywności zawodowej na rzecz opieki nad dziećmi została uznana za równorzędną z pracą zawodową. Postulujemy również o objecie ubezpieczeniem emerytalnym rodzica, który sprawuje opiekę nad dzieckiem w domu niezależnie od tego, czy był wcześniej zatrudniony czy też nie. Dziś np. studentki, które przed wejściem na rynek pracy urodziły dziecko, są kompletnie wykluczone z systemu emerytalnego. I po trzecie chcielibyśmy, aby uzależnić wysokość świadczenia emerytalnego rodzica opiekującego się dziećmi i niepracującego zawodowo od liczby dzieci, czyli żeby ta wysokość rosła proporcjonalnie wraz z liczbą dzieci. Tak jest chociażby we Francji. Wtedy ktoś, kto ma jedno dziecko miałby emeryturę wyższą np. - o dwa procent, troje - o dziesięć, sześcioro – o trzydzieści procent itd. – wysokość procentów podaję przykładowo, na pewno wymagałaby wyliczeń.
A jak oceniacie Państwo propozycję PSL, żeby stosownie do ilości posiadanych dzieci obniżać wiek emerytalny?
- Jesteśmy krytyczni wobec tego pomysłu. Owszem, matki wychowujące większą liczbę dzieci mogłyby wówczas szybciej przechodzić na emeryturę, ale ich świadczenia byłyby głodowe. My chcemy, żeby ich emerytury rosły wraz z liczbą posiadanych dzieci. Można to osiągnąć za pomocą różnych mechanizmów ekonomicznych: poprzez ustalenie stawek, o ile wyższa będzie emerytura w zależności od kolejnego posiadanego dziecka, albo też, a jest również taki pomysł – poprzez to, że część składki pracowniczej na system emerytalny przechodziłaby bezpośrednio na własnych rodziców. Wtedy w systemie zawarta zostałaby relacja między rodzicami a dziećmi. Najważniejsze jednak, żeby wysokość emerytury uzależnić od ilości dzieci. A to, jak to konkretnie zostanie to zrobione, zależy od wyliczeń i symulacji ekonomicznych.
Czy reforma obecnego systemu emerytalnego ma według Pani swoje uzasadnienie?
- Rozumiemy sytuację, że w tej chwili Polska znajduje się w bardzo ciężkiej sytuacji. Przemiany demograficzne są niezwykle niekorzystne, w związku z czym nasz kraj może stanąć na skraju, również gospodarczego, załamania. Widać wyraźnie, że utrzymanie systemu emerytur i opieki zdrowotnej w obecnym kształcie, przy tak szybko starzejącym się społeczeństwie, nie jest możliwe. Za 30, 40 lat będziemy najstarszym społeczeństwem w Europie. Teraz na jednego emeryta pracuje cztery osoby, za lat 50 będzie pracowała jedna. Należy więc przebudować system emerytalny, ale trzeba to zrobić tak, aby stworzyć warunki sprzyjające podejmowaniu decyzji o posiadaniu dzieci. Chcemy, aby rodzice rezygnujący z pracy na rzecz wychowania dzieci nie byli dyskryminowani. A tak dzieje się w chwili obecnej – matki wychowujące dzieci otrzymują niższe emerytury, bądź też, jeśli w ogóle nie pracowały zawodowo, nie otrzymują ich wcale. Jeśli nie uwzględni się potrzeb rodziców mających dzieci, to samo podwyższenie wieku emerytalnego jeszcze bardziej pogłębi zapaść emerytalną , ponieważ z rynku pracy domowej zostaną zabrane babcie. Stąd nasze postulaty mające uczynić ten system emerytalny bardziej prorodzinnym.
Nie macie Państwa wrażenia, iż pominięcie Was przy konsultacjach wynika po prostu z tego, iż Wasze postulaty nie są korzystne z punktu widzenia rządu, który preferuje rozwiązania tymczasowe i chce poprawić sytuację „tu i teraz”?
- Właśnie dlatego chcielibyśmy zostać wysłuchani. Tej reformie potrzebny jest kierunek, który będzie wychodził naprzeciw rodzinom. Oczekujemy też, że rząd podejmie problem zagrażającej naszemu krajowi zapaści demograficznej i stawi mu czoła pomagając rodzinie i stwarzając takie warunki ekonomiczne, żeby rodziny mogły sobie pozwolić na większą liczbę dzieci.
A jeśli się tak nie stanie i zostaną przyjęte rozwiązania w obecnym kształcie?
- Ratunkiem dla państwa polskiego jest polityka rodzinna. Dziś ludzie boją się mieć dzieci. Koszt wychowania jednego dziecka jest bardzo wysoki, a ludzie nie chcą ubożeć. Tymczasem pauperyzacja z powodu posiadania kolejnego dziecka jest bardzo gwałtowna. To musi się zmienić. Zamiast karać finansowo rodziny za posiadanie następnego dziecka, trzeba stwarzać mechanizmy, które umożliwią ich nagradzanie, co w konsekwencji pozwoli wychować to dziecko zgodnie z oczekiwaniami rodziców. Nie może być tak, że państwo daje do zrozumienia swoim obywatelom, że dzieci można mieć tylko wtedy, jeśli jest się bogatym, w przeciwnym razie skazuje się je na nędzę i wykluczenie społeczne. A taka w tej chwili panuje tendencja.
Jak w tej chwili wygląda sytuacja emerytalna matek w rodzinach wielodzietnych?
- W sferze emerytur ma miejsce rażąca niesprawiedliwość, zwłaszcza wobec rodzin wielodzietnych, a wiec również tych zarejestrowanych w naszym związku. Wiele kobiet w ogóle nie ma emerytur. Ich wychowywane z wielkim trudem dzieci będą płaciły nie tylko na składki emerytalne wszystkich Polaków, ale także będą musiały utrzymywać własną matkę. To oznacza, że na przyszłe pokolenie wychowane w rodzinach wielodzietnych już na starcie nakłada się obciążenia związane z utrzymaniem rodziców. Wiele matek, które mają kilkoro dzieci, nie będą miały wcale emerytur, a te, które wychowując dzieci rezygnowały z awansu zawodowego, otrzymają świadczenia niższe niż kobiety, które poświęciły się karierze. Znam takie rodziny wielodzietne, które żyły tylko z jednej pensji, bo trudno żeby kobieta szła do pracy, kiedy w domu były kolejne małe dzieci. Teraz te matki borykają się z problemem własnego ubóstwa – na starość nie mają nic, żadnych środków na utrzymanie. Ich los zależy od tego, czy dobrze wychowały swoje dzieci i czy te zechcą je utrzymywać, czy też nie. Ale te dzieci wychodząc z domu też zazwyczaj nic nie mają, ponieważ w takich rodzinach nie ma jak odłożyć oszczędności – bieżące wydatki na dzieci są ogromne. To wielka niesprawiedliwość, że traktuje się te kobiety tak, jakby w ogóle nie pracowały.
Czy według Pani kobiety we wszystkich zawodach będą mogły bezpiecznie pracować do 67. roku życia?
- Z tym pewnie jest różnie. Ale jedno jest pewne - w wielu rodzinach, gdzie są dzieci, potrzebne są babcie. Podwyższenie wieku emerytalnego oznacza ich zabranie. Jeśli państwo nie da nic w zamian, np. nie przyzna kobietom płatnego urlopu wychowawczego, to będzie to oznaczało dalsze ograniczanie dzietności.
W tym tygodniu swój ciąg dalszy będzie miała inna bardzo ważna z punktu widzenia rodzin sprawa – los sześciolatków. Państwo Elbanowscy przedstawią w sejmie projekt ustawy, zgodnie z którą dzieci w tym wieku nadal będą mogły uczęszczać do zerówki, a nie tak, jak chce rząd do pierwszej klasy. Uda się?
- Trudno powiedzieć. Prezydent podpisał ustawę, według której od 2014 r. sześciolatki zostaną objęte obowiązkiem szkolnym. Nasze stowarzyszenie aktualnie tym problemem się nie zajmuje, ale osobiście jestem przeciwna obowiązkowemu posyłaniu sześcioletnich dzieci do szkoły. Bardziej przekonuje mnie system finlandzki, gdzie dzieci zaczynają pierwszą klasę w wieku siedmiu lat. Sama w stosunku do trójki własnych dzieci prowadziłam w domu zerówkę i nie uważam, żeby to było dla nich czymś krzywdzącym. W rodzinie wielodzietnej dzieci niekoniecznie muszą iść do przedszkola, bo mają je w domu.
Dziękuję za rozmowę.
Nieautoryzowana wersja: www.naszdziennik.pl
Irena Bylicka - ZDR3+ W większości przypadków młodzi rodzice chcą osobiście opiekować się własnymi dziećmi i czują...
więcej >>Zapraszamy na spotkanie z prof. Józefiną Hrynkiewicz13 października godz. 18.00 w siedzibie Klubu Inteligencji Katolickiej,...
więcej >>