- Krupska kontra państwo totalitarne2010-03-29
- Państwo jak złośliwa teściowa2010-03-29
- Destrukcja tradycyjnej rodziny2009-09-07
- Rodzina - ofiara wszechmocnego państwa2009-06-15
- Czy klaps będzie ustawowo zakazany?2009-05-07
Wielka Brytania, zwłaszcza Anglia, jest rajem dla ekscentryków. Jeśli nie wchodzisz drugiemu w drogę, to każdy wybór życiowy jest równie dobry, ocenianie ludzi ze względu na ich obyczaje czy moralność jest nie na miejscu, a pojęcie normy jest tak rozciągliwe, że przestaje mieć jakiekolwiek konkretne znaczenie.
Rzeczpospolita, 16-04-2009, ostatnia aktualizacja 16-04-2009 20:32
20-letnia niezamężna bezrobotna matka czwórki dzieci, każde z innym ojcem, jest równie normalna jak para bezdzietnych lesbijek albo mąż i żona z dwójką dzieci i psem.
Co jakiś czas Brytyjczycy przeżywają katharsis, tzn. orientują się, że życie, w którym norma społeczna jest wyłącznie kwestią wyboru jednostki, wywołuje konkretne skutki, i to niekiedy odwrotne do oczekiwanych. Na przykład regularnie ubolewają nad liczbą nieplanowanych ciąż wśród nastolatek – Wielka Brytania przoduje w tej dziedzinie w Europie.
Od lat 90. władze uważają, że idealnym sposobem na ograniczenie ciąż jest rozdawnictwo środków antykoncepcyjnych i upowszechnianie oświaty seksualnej. Niestety po każdej kampanii tego typu liczba nieplanowanych ciąż u nastolatek rośnie, co w efekcie prowadzi do konsekwentnego łagodzenia warunków dopuszczalności aborcji.
Można by się spodziewać, że skoro aborcja w Wielkiej Brytanii jest dostępna na zamówienie, to nastolatki będą rodzić mniej nieplanowanych dzieci, ale tak też nie jest – w statystykach nieplanowanych urodzin brytyjskie nastolatki również przodują. Czyli efektem brytyjskiej polityki rodzinnej jest rekordowa w Europie liczba aborcji oraz nieplanowanych dzieci przy całkowitej dostępności środków antykoncepcyjnych i oświaty seksualnej. Ciekawe, prawda? Typowo angielski paradoks.
Oto jeszcze jeden. Wszystkie dostępne statystyki potwierdzają, że dzieci wychowane w rozbitych rodzinach (w Wielkiej Brytanii nikt oczywiście nie mówi „rozbitych”, tylko „rodzinach z jednym rodzicem” - single parent families) mają ciężej w życiu: gorzej się uczą, częściej są bezrobotne, częściej popełniają przestępstwa i częściej sami rozbijają rodziny, powtarzając schemat, który rujnował ich własne życie. Mimo to władze od lat lansują system podatkowy, który nagradza ludzi za odbieranie dzieciom szansy wychowania przez ojca i matkę.
Innymi słowy: rozbijanie rodzin, posiadanie dzieci poza małżeństwem i rozciąganie definicji rodziny na wszelkie możliwe konfiguracje międzyludzkie nie tylko mieści się w normie, ale po prostu doskonale się opłaca. Ostatnie dane wskazują, że Brytyjczycy to rozumieją i już wkrótce najbardziej ekscentrycznym wyborem życiowym na Wyspach będzie posiadanie małżonka płci przeciwnej i własnych dzieci.
Jak żyć z siedmiorgiem dzieci w kraju bez polityki rodzinnej? Jak wycenić pracę kobiet w domu? – opowiada Katarzynie...
więcej >>Związek Dużych Rodzin 3 Plus przekonuje władze Trójmiasta, by przyjęły kartę dużych Rodzin. We wtorek przedstawiciele...
więcej >>Mateusz Rzemek 22-04-2009, ostatnia aktualizacja 22-04-2009 07:00 Dziś wchodzi w życie ustawa umożliwiająca posyłanie...
więcej >>Niedawno znajomy pedagog o dużym doświadczeniu zawodowym wskazał w rozmowie ze mną na ugruntowaną prawdę o znaczeniu rodziny w...
więcej >>Wielka Brytania, zwłaszcza Anglia, jest rajem dla ekscentryków. Jeśli nie wchodzisz drugiemu w drogę, to każdy...
więcej >>