Wywiad z prof. Markiem Kośnym


6 maja 2020 r.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z prof. Markiem Kośnym, przewodniczącym Zespołu Ekspertów ZDR 3 Plus, na temat projektu rozwiązań mieszkaniowych dla rodzin.

 

1 - Związek Dużych Rodzin, którego jest Pan ekspertem przygotował projekt rozwiązań mieszkaniowych dla rodzin, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb wielodzietnych. Czy to dobry moment na wprowadzanie takich rozwiązań?

Prace nad tym pakietem trwały od kilku miesięcy. W kontekście zmian w polityce rodzinnej, jakie obserwujemy od kilku lat w Polsce wyraźnie widać bowiem, że to właśnie obszar mieszkaniowy jest tym, gdzie postępy są jeszcze zbyt małe i bardzo dużo jest wciąż do zrobienia. Dlatego, chociaż teraz nasza uwaga koncentruje się na innych tematach, nie możemy przestawać myśleć o przyszłości. Gdy uda się opanować epidemię, wszystkie poprzednie problemy wrócą – w tym także problemy związane z zabezpieczeniem potrzeb mieszkaniowych rodzin, zwłaszcza rodzin wielodzietnych, które są tym zakresie w relatywnie najgorszej sytuacji.

 

2 - Czy Państwa rozwiązania już gdzieś zostały sprawdzone? Jeśli tak to jakie efekty przyniosły?

Część rozwiązań to próba odpowiedzi na specyficzne problemy, jakie obserwujemy w Polsce – mam tu na myśli przede wszystkim zagwarantowanie odpowiedniego dostępu do mieszkań komunalnych. Rozwiązania w zakresie dopłat w momencie urodzenia kolejnych dzieci są wzorowane na systemie funkcjonującym obecnie na Węgrzech, natomiast wsparcie oszczędzania mieszkaniowego inspirowane jest rozwiązaniami niemieckimi. A czy okazały się one skuteczne w tych krajach? To trudno jednoznacznie ocenić, ponieważ polityka rodzinna to złożony system, na który składa się wiele komponentów. Jeśli za kryterium oceny przyjąć zmiany w poziomie dzietności to sytuacja na Węgrzech jest ostatnio coraz lepsza: choć poziom dzietności jest tam wciąż niski, to jednak nieustannie rośnie od 10 lat. System niemiecki jest natomiast chwalony za kompleksowość proponowanych rozwiązań.

 

3 - Jaki przedział czasowy jest - Pana zdaniem - konieczny na osiągnięcie akceptowalnej sytuacji na rynku mieszkaniowym? Oczywiście mówimy o zaspokojeniu podstawowych potrzeb, a nie inwestycjach w nieruchomości.

Na to pytanie bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Na pewno nie jest to możliwe w jeden rok czy nawet w kilka lat. Porównując naszą obecną sytuację do standardów obowiązujących w Europie Zachodniej, w Polsce wciąż obserwujemy niedobór mieszkań oraz ich stosunkowo niewielki metraż. Bez przemyślanego i realnego programu wsparcia mieszkalnictwa nie ma nawet możliwości oceny, ile czasu potrzebujemy na istotne polepszenie sytuacji, gdyż odpowiedź powinna wtedy brzmieć, że nigdy nie będzie to możliwe.

 

4 - W dobie epidemii słyszy się o różnych rozwiązaniach dla przedsiębiorców dużych i małych, o różnych grupach zawodowych wymagających wsparcia. Nie słychać nic o wsparciu dla dużych rodzin. Czy nie ma takiej potrzeby?

Potrzeba taka oczywiście jest, ponieważ duże rodziny – ze względu na liczbę osób nieosiągających dochodu – to grupa szczególnie wrażliwa w kontekście bezpieczeństwa ekonomicznego. Z drugiej strony rodzice w takich rodzinach to także pracownicy, przedsiębiorcy, rolnicy. A więc – tak, jak i inne rodziny – objęte są pomocą państwa. Wydaje mi się, że grupą, na którą szczególnie należałoby zwrócić uwagę, są rodziny w wyjątkowo trudnej sytuacji materialnej, które mają problem z bieżącym utrzymaniem i spłatą zobowiązań. Prace nad dedykowanymi rozwiązaniami dla tych rodzin są już jednak prowadzone. I mam nadzieję, że szybko zostaną zakończone.

 

5 - W Pana ocenie duże rodziny są w tzw. ekonomicznej podwyższonej grupie ryzyka w związku z epidemią, czy raczej kryzys dotknie je w taki samym stopniu jak resztę społeczeństwa? Gdzie ewentualnie widzi Pan największe zagrożenia dla rodzin?

Jak już wspomniałem, podwyższone ryzyko wynika z tego, że w dużych rodzinach jest odpowiednio więcej osób nieosiągających dochodu, które jednak wymagają ponoszenia stałych kosztów. Relatywnie wysokie koszty utrzymania oznaczają, że w wypadku nawet przejściowych problemów z dochodami – wynikającymi np. z utraty zatrudnienia lub niewypłacalności pracodawcy – możliwość obniżenia wydatków jest stosunkowo niewielka. Jeśli dodatkowo uwzględnimy, że w dużych rodzinach często jedna z osób pracuje w domu zajmując się dziećmi, to ryzyko, że rodzina doświadczy problemów finansowych jest już duże. I tu właśnie pojawia bardzo duże wyzwanie dla instytucji, przede wszystkim państwowych i samorządowych, aby w takich sytuacjach reagować jak najszybciej.

 

6 - Może duże rodziny nie potrzebują dodatkowej pomocy? Mają przecież 500+?

Program 500 plus to duże wsparcie dla rodzin wielodzietnych, ale nie rozwiązuje on wszystkich problemów. Chociaż stanowi bardzo istotne uzupełnienie budżetu rodzinnego, to nie jest w stanie zastąpić innych dochodów. Nie pozwala bowiem zagwarantować rodzinie dochodu nawet na poziomie tzw. minimum egzystencji, które oznacza wysokość środków niezbędnych do fizycznego przetrwania, w tym najtańszego możliwego jedzenia.

 

7 - Patrząc globalnie i długoterminowo jak określiłby Pan wsparcie socjalne udzielane dużym rodzinom? Bardziej jako pomoc społeczna, czy jako inwestycja?

Zdecydowanie jest to inwestycja. Im lepsze zapewnimy warunki do rozwoju dzieci, tym lepsze będą nasze perspektywy, jako społeczeństwa.

© Związek Dużych Rodzin "Trzy Plus"

Realizacja: A.Net.pl